Nowości kosmetyczne


Ostatnio mam czas pełen zakupów. Co chwilę kupuję coś nowego. To już przesada! :D
Ale w sumie to dobrze, testuje wiele nowych kosmetyków, nawet zdecydowałam się na szminkę w kolorze fuksji. Rozumiecie, ja? Kupiłam parę kosmetyków, jeden z nich to bubel jak dla mnie, chcecie wiedzieć o który mi chodzi? Zapraszam do czytania!

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick 02
Miłość, miłość i jeszcze raz miłość! To chyba mój najlepszy zakup szminki od dawna. Kolor przepiękny sądzę, że dla mnie pasuje idealnie. A poza tym idzie wiosna, pora na radosne i żywe kolory. Ten kolor taki właśnie jest, powiem wam szczerze, że zdjęcia w internecie w żadnym stopniu nie oddają koloru na żywo. Nawet robiąc swatche na ręce odcień był inny niż na ustach. Z jednej strony nie spodziewałam się tak mocnej fuksji a z drugiej strony dzięki tej " mocy " pokochałam ją z całego serca! Co do trwałości, chyba nie ma większych wątpliwości, wytrzymuje praktycznie cały dzień na ustach, nie straszne jej picie, jedzenie czy buziaki! Po kolorze 05 bałam się, że ta też będzie dawała uczucie że coś jednak mam na ustach, ale jestem pozytywnie zaskoczona, bo nie czuć kompletnie nic na ustach! Plus świetnie się zjada, równomiernie.

Szkoda, że nie widać jaki ten kolor jest boski.. Buuu :(
Jak widzicie, wybór był BARDZO trudny! :D
                                 
Lakier do paznokci Golden Rose Color Expert 113
Potrzebowałam nowego koloru w mojej kolekcji lakierów do paznokci. Padło przy okazji kupna szminki z Golden Rose, na lakier z tej samej firmy. Nasłuchałam się pełno o nim więc po znalezieniu tego jedynego koloru nie wahałam się z kupnem! Wydaje mi się, że takie zakupy bez wahania wychodzą mi najlepiej, kupuję rzeczy których nie żałuję potem. Muszę zacząć robić tak częściej! Ale wracając do samego lakieru, kolor jest genialny, to taki Baby Blue, który praktycznie pasuje do wszystkiego. Wielkim plusem jest to, że bardzo szybko schnie! Co dla mnie jest zbawieniem. Drugą zaletą jest to, że utrzymuje się już 5 dni bez jakichkolwiek uszkodzeń. Chyba że sama z własnej woli zrobię to... Ale widzę, po niektórych paznokciach że nic nie ruszy lakieru z nich!
Oczyszczająca maska węglowa Bielenda
Szał na maski węglowe trwa nadal, jednak moja skóra najbardziej polubiła tą z Bielendy. Robiłam sama nie wyszło, miałam tylko podrażnioną skórę. Jakiś czas temu wypróbowałam gotowca. I jest genialna! Nie ściąga się, ale zmywa jak dla mnie bomba. Moja skóra po niej jest świetnie oczyszczona. I gotowa do makijażu. Plus jak dla mnie przyjemnie pachnie! :) Sądzę, że jedna saszetka spokojnie wystarczyła by na dwa użycia bo na jeden raz to na prawdę gruba warstwa wychodzi.
 Maska Pilaten Black 
Słyszałam ochy i achy o tej masce, postanowiłam a co tam sama spróbuję! Najgorsza decyzja! Nie dość, że żadnych rezultatów to jeszcze skóra na nosie teraz chyba będzie musiała się regenerować przez dłuższy czas. Największy bubel! Plus ból przy ściąganiu, to raczej nie dla mnie, stawiam na lepsze rozwiązania!

Pielęgnacja włosów po zimie. KALLOS & MARION & JANTAR

O włosy dbam od zawsze. Uważam, że włosy to wizytówka każdej kobiety. Dlatego chyba najwięcej kosmetyków pielęgnacyjnych mam właśnie do włosów. Jeszcze teraz gdy zachciało mi się je rozjaśniać muszę dbać o nie jeszcze bardziej niż przedtem. Po zimie zauważyłam, że moje włosy delikatnie się zniszczyły. Dlatego postanowiłam o nie zadbać najbardziej.
Maska do włosów KALLOS była mi znana tylko z opowiadań koleżanek i innych dziewczyn na różnych forach i grupach. Każda się nią tak zachwycała, że i ja postanowiłam spróbować. Tylko fakt, wybór jest duży i nie wiedziałam na co postawić, co mi pomoże a nie zaszkodzi.  Wybierałam między dwoma innymi maskami z podobnymi właściwościami. Wybrałam wzmacniającą z kompleksem multiwitamin o zapachu bananowym. Nie mogłam się jej oprzeć! Wystarczy otworzyć wieczko a od razu zapach roznosi się. Uwielbiam ją za to! Włosy po zastosowaniu robią się jedwabiście miękkie pachną bananami. Za pierwszym razem nie mogłam przestać dotykać i wąchać moich włosów.
Dorwałam ją na promocji w HEBE za 9 zł! Nie mogłam przepuścić takiej okazji, miałam ochotę kupić od razu dwie, ale zdrowy rozsądek mi to odradził bo gdzie ja zużyje litr maski?!
Drugim moim must have jeśli chodzi o pielęgnacje włosów jest olejek organowy od MARION. Zużyłam już dwa opakowania i jestem pewna, że zużyje jeszcze nie jeden! Totalnie się w nim zakochałam. Ten zapach, włosy takie jedwabiste plus zero problemu z rozczesaniem. Tylko trzeba z nim baardzo uważać, bo gdy zastosujemy zbyt dużą ilość lub wetrzemy go na włosy od nasady, możemy obudzić się z włosami wyglądającymi jak byśmy nie myły ich jakiś miesiąc... Od połowy do końca! Pamiętajcie bo ja kiedyś popełniłam ten błąd...
Moim ostatnim odkryciem jest szampon z serii Jantar z wyciągiem z bursztynu. Z wcierką z tej serii znam się już bardzo dobrze i jak dla mnie jest świetna, włosy są odżywione i znacznie szybciej rosną. Ale tu nie o wcierce, lecz szamponie. Kupiłam go po pierwsze, że nie mogłam powstrzymać wypadania włosów, plus również kupiony na promocji.. Ahh jak ja kocham promocje! Po dłuższym czasie zauważyłam, że włosy są odżywione i nie przetłuszczają się tak szybko jak wcześniej. Więc jak dla mnie jest genialna!
Co sądzicie o tych kosmetykach? Jestem mega ciekawa waszej opinii!

Konturowanie na sucho czy mokro? KOBO


O konturowaniu twarzy słychać już nie od wczoraj, ale osobiście zetknęłam się z nim rok temu. Wtedy postanowiłam wypróbować paletkę z KOBO do konturowania kremowymi podkładami. Po roku przerzuciłam się jednak na konturowanie, na sucho. Jak widzicie na zdjęciu okrągła paletka swoje już przeżyła, fakt używałam jej często, ale jednak wygrywa konturowanie na sucho. Podczas lata niestety kremowa forma się nie sprawdziła, wystarczyło przetrzeć ręką i po efekcie. Podczas zimowych miesięcy było niestety podobnie, co zraziło mnie delikatnie do tej formy.
Jak już wcześniej mówiłam o trwałości produktu, paletka na sucho wygrywa na starcie. Jest nie do zdarcia, co jest dużym plusem jak dla mnie, bo nie lubię co chwilę sprawdzać, czy mój makijaż jest w takim samym stanie, jak przed godziną. Kolory są świetne bo do makijażu dziennego wystarczy nam jaśniejszy kolor, by uzyskać naturalny efekt. Plus rozświetlacz jest genialny! Najciemniejszy brąz idealnie sprawdzi się podczas wieczornego wyjścia.
Dla osób rozpoczynających przygodę z konturowaniem instrukcja na paletce do konturowania na sucho będzie świetną pomocą. Sama przyznam, że czasami z niej korzystam!
Konturowanie na mokro, czy na sucho? Jakie jest wasze zdanie?
Piszcie w komentarzach!

Olejki 100% naturalne od Marion

Wiosna coraz bliżej a jak wiadomo po zimie trzeba zadbać o naszą skórę i włosy. W tym roku postanowiłam postawić na olejki z Marionu. Producent zapewnia nam 4 olejki ze 100% naturalnym składem. Każdy znajdzie coś dla siebie ponieważ każdy olejek ma inne właściwości.

Olejek z marakui
W swoim składzie zawiera fosfor, wapń i potas, wzbogacony o witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe. Idealnie spisze się w walce z objawami starzenia się skóry. Jeśli masz skórę naczynkową lub wrażliwą ten wariant będzie dla ciebie! Olejek skutecznie oczyszcza skórę z martwych komórek i odżywia skórę. Sprawia, że włosy są odżywione i nawilżone.
Olejek awokado
Pomaga w problemie rozdwojonych końcówek, dzięki witaminom A,D,E oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych i wielu minerałów. Olejek stosowany na twarz szybko się wchłania i jest stworzony dla cery wrażliwej, z problemami. Pomaga również w walce ze starzeniem się skóry. Jeśli macie farbowane włosy, idealnie sprawdzi się do utrzymania waszego koloru!
Olejek arganowy
Akurat ten olejek był mi znany już wcześniej, ale pod inną postacią, że tak powiem bardziej chemicznym składem. Tym razem olejek jest w 100% naturalny co bardzo mnie ucieszyło. Świetnie sprawdzi się w pielęgnacji cery suchej, dojrzałej i odwodnionej. Naprawia nasz uszkodzony naskórek, dzięki wielu witaminom oraz kwasom tłuszczowym jak Omega 3,6,9. Olejek wzmacnia nasze włosy po zabiegach fryzjerskich. Więc jak dla mnie będzie na pierwszym miejscu!
Olejek makadamia
Myślę, że ten olejek będzie idealny do stosowania po zimie, ponieważ chroni komórki skóry przed warunkami zewnętrznymi. Działa nawilżająco i poprawia elastyczność skóry. Nadaje się też do regeneracji łamliwych i wysuszonych włosów.
A może używacie olejków i możecie mi jakieś polecić? Chętnie poczytam o nich!

Ulubieńcy grudnia

Biały, zimowy styczeń. Dawno nie było takiego widoku jaki mamy w tym momencie za oknami! Z jednej strony fajnie bo od paru lat nie było tak zimowej zimy.. Ale znów z drugiej strony nie przepadam za tą porą roku, jestem zdecydowanie osobą ciepłolubną! :D Dlatego też z niecierpliwością czekam na wiosnę i te temperatury, które z każdym dniem będą rosły. Ahhh...
Ale dziś nie o tym! Mamy wcześniej wspomniany przeze mnie styczeń, więc grudzień już za nami a co z tym idzie, ulubieńcy tego miesiąca! Apropo zajrzyjcie na małe podsumowanie roku 2016, o tutaj
W zapachu perfum od Lancome zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Odstraszała mnie tylko trochę ich cena, aż tu nagle przychodzą święta, a ja w prezencie dostaje buteleczkę perfum które w 100% pachną tak samo jak oryginał, co jeszcze lepsze mega długo się utrzymują! W ofercie tej firmy znajdziecie wiele zamienników znanych perfum, mogę wam zapewnić że będziecie z nich zadowoleni! Odpowiednik Lancome La vie est belle to Yodeyma Celebrity woman, sprawdźcie je!Klik :)

Olejek z Marion był mi znany od dawna, ale tylko z opowieści koleżanek, albo z postów na różnych stronach. W końcu postanowiłam go wypróbować i od tamtej pory go uwielbiam. . Włosy po nim są bajecznie miękkie i pięknie pachną! Trzeba jednak uważać żeby nie nałożyć sobie zbyt wiele olejku bo wtedy będzie odwrotny efekt od zamierzonego. Najlepiej stosować go na końcówki, ja się jednak pokusiłam by stosować olejek mniej więcej do połowy włosów.
Uwielbiam wszystkie rzeczy z Pepco! To chyba mój ulubiony sklep od jakiegoś czasu, zawsze coś dla siebie znajdę i to jeszcze w świetnych cenach. Ktoś by powiedział, że za taką cenę jaka jest u nich nie można się spodziewać dobrej jakości, no właśnie nie! Jakoś jest jak dla mnie świetna! Koszulki, sweterki nie robią się po kilku praniach rozciągnięte czy nie atrakcyjnie wyglądają, ale są takie jak wcześniej. W grudniu zdecydowanie moim numerem jeden był pudrowo różowy sweterek który właśnie tam kupiłam. Nigdy nie lubiłam różowych odcieni w ubraniach, stawiałam zawsze na czarny lub pokrewne mu kolory. A tu jednak polubiłam ten kolor i to bardziej niż bym się tego spodziewała! Sukienkę na studniówkę również kupiłam w takim kolorze. Kobiety się zmieniają...:D

Moim odkryciem w grudniu była  dziewczyna ze wspaniałym głosem, która rozpoczęła swoją muzyczną karierę. Ma na imię Natalia i mieszka w okolicach Roterrdamu. Jak widać po nie,j pochodzi z Polski, bo polki są przecież najpiękniejsze! Jej piosenki trafiają do serca, są idealne na rozluźnienie się po ciężkim dniu. Chyba najbardziej potrzeba takiej muzyki w naszym społeczeństwie.  W piosenkach każdy z nas może znaleźć cząstkę siebie, a chyba o to chodzi w muzyce, prawda? By każdy mógł się z nią utożsamiać w jakimś stopniu.
Wszelkie informacje o koncertach możecie znaleźć na jej oficjalnym profilu  http://www.nataliamagdalena.nl/ i facebooku http://facebook.com/nataliamagdalenamusic



Polecam wam sprawdzić profil tej świetnej dziewczyny. :)

U was co było takim ulubieńcem grudnia? Chętnie się dowiem też co polecacie by włosy były delikatne i błyszczące, niedługo studniówka każdy detal musi być idealny, szczególnie włosy! :)

Podsumowanie roku 2016


Od kilku dni mamy już 2017 rok, wiąże się to z tym, że mija pierwszy rok mojego blogowania. W ciągu tych wszystkich dni nauczyłam się wielu rzeczy. Zaczęłam dostrzegać fakty, których wcześniej nie widziałam. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, kilka osób odeszło z mojego życia, co też wiele zmieniło w nim. Dziś chciałam wam powiedzieć o kilku takich zmianach i nowych doświadczeniach dla mnie, jakie zdarzyły się w 2016.
Dzięki blogowaniu poznałam wiele wspaniałych osób. Od wielu z nich uczę się cały czas czegoś nowego, wymieniamy się doświadczeniami, i nie to, że blogosfera to dziki wyścig szczurów, w którym każdy podkłada sobie nogi, by wyjść na tym jak najlepiej, bo przecież liczy się tylko on. Nie, nie trafiłam na taką zawiść i mam nadzieję, że nie trafię. Każda nowa znajomość niesie ze sobą nowe doświadczenia, i to jest fajne!
 Przez ten cały rok nauczyłam się również tego, że nie należy się przejmować opinią innych tak bardzo by nie wierzyć w swoje siły. Wiadomo dobrze jest posłuchać kogoś innego, ale miejmy swój rozum. To nasze życie i my sami mamy o nim decydować, jeśli wiesz, że to jest dla ciebie dobre, ciągnij to, dąż do osiągnięcia swojego celu. A swój sukces będziesz zauważać na każdym kroku. Ja nie poddałam się w sprawie bloga, dziś widzę, że dobrze zrobiłam.
 W ciągu tych wszystkich dni chyba też wydoroślałam trochę.. Zmieniłam swój światopogląd na wszystkie sprawy, zaczęłam traktować życie na poważnie, nie tylko myśleć, co ma być to będzie. To my kreujemy swoją przyszłość. Marzenia same się nie spełnią, musimy im w tym pomóc!
Jak to powiedział pewien nauczyciel, rok 2017 będzie najważniejszy, będzie pełen decyzji i wyborów, które będą procentowały w waszym przyszłym życiu. Klasa maturalna, studniówka, i ostatnia klasa. A później? Już nie możemy sobie mówić, mam jeszcze czas, bo już go nie mamy, tak jak kilka lat temu.
Postanowień noworocznych, nie mam! Mam wiele celów, które chciała bym osiągnąć. W kolejnym poście może zdradzę wam kilka moich celów, czekacie na to? :)

Inspiracje na stylizację sylwestrową

Kochani, święta idą a co związane z tym, kilka dni po nich niezapomniany Sylwester! Macie już swoje kreacje na ten dzień? Jeśli nie to przejrzyjcie do końca ten post, na pewno znajdziecie coś ciekawego dla siebie.
Stylizacje są oparte na trzech kolorach złotym, czarnym i czerwonym. Pomyślałam, że będą to idealne barwy na imprezę.




Czerwone sukienki 


Czarne sukienki
Czarne szpilki
Kopertówki





Złote sukienki
Złote bluzki

Co powiecie o tych propozycjach? Spodobało się wam coś? Jeśli tak to piszcie, ja sama mam kilka pomysłów dzięki tym inspiracjom! :)

Zimowe nowości kosmetyczne

Na wszystkich blogach pojawia się pełno wpisów poświęconych świętom Bożego Narodzenia, bardziej przygotowaniom do nich. U mnie raczej się nie pojawi fala wpisów pod hasłem "blogmas", po prostu nie czuję się w tym. Każdy wpis który piszę jest częścią mnie więc nie sądzę, żeby post który napiszę pod trend świąt był dobry. Dziś będzie kosmetycznie! Delikatne oderwanie się od tego wszystkiego.
Baza Ingrid 
Dużo o niej słyszałam, ale jakoś wcześniej nie mogłam przekonać się do używania bazy. Sądziłam, że i tak to nic nie zmienia w makijażu, duży błąd! Dzięki tej bazie makijaż trzyma się cały dzień i świetnie wygładza i wyrównuje koloryt skóry. Możemy jej też używać samej bez nakładania dodatkowych kosmetyków. Konsystencją przypomina delikatny żel, ale przy nakładaniu w ogóle go nie czuć. :D
Nie macie nigdzie obok siebie drogerii? Znajdziecie ją tu.
Paletka cieni Miyo 
Love! Po prostu moja miłość! Są najpiękniejsze, jak za taką cenę ( 13 zł) jakość jest jak z górnej półki. Najlepsze jest to, że nie musisz mieć wielkich umiejętności żeby wyglądały bosko. Idealne na czas karnawału, czy na święta.
Czy one nie są boskie? <3

Odżywka Jantar
Od jakiegoś czasu włosy wypadały mi nie miłosiernie! W pewnym momencie bałam się, że zostanę już kompletnie łysa... Robiłam badania, jak to każdy radzi na początku. Jak zawsze wyniki idealne, a włosy ciągle wypadały. Aż w końcu postanowiłam wrócić do wcierek Jantar, niestety nie ma ich już w sprzedaży u mnie więc spróbowałam odżywki, i jak ręką odjął! Włosy zostały na głowie a nie na szczotce czy też w dłoniach.. Jaka ulga... Włosy odżyły i są takie jak wcześniej, jak ja kocham tą firmę! Odżywka A jeśli chcecie dostać jeszcze starą wersję wcierki to łapcie i róbcie zapasy! KLIK
Serum do rzęs Eveline 
Dużo dobrego o nim słyszałam, ale tylko jako bazie pod tusz. W sumie tak jest, jakoś nie widzę efektu dłuższych rzęs. Ale już jako baza jest świetna, pogrubia i wydłuża rzęsy o kilka razy! Tylko pamiętajcie jeśli jej używacie nałóżcie naszą bazę i od razu potem tusz bo jak wam zaschnie to będzie po fakcie już.. :D
Perfumy Yodeyma celebrity woman
Dostałam w prezencie, okazały się strzałem w 10! Genialne jest to, że pachną w 100% tak samo jak perfumy Lancome La vie est belle. A są one moimi ulubionymi. Pewnie ciekawi was jak trwałość, otóż tu również nie mam żadnych zastrzeżeń. Zapach utrzymuje się bardzo długo, nie trzeba wylewać na siebie połowy flakoniku, co też jest dużym plusem! Znajdziecie tam wiele zamienników perfum znanych marek które będą takie same jak oryginał! :) Klik